8.06.2017 LISWARTA bez punktów w meczach „o życie”…

 

Niestety Liswarta w ostatnim czasie prezentuje kiepską dyspozycję i już po rozegranych czterech kolejkach rundy finałowej nie dopisała do swojego konta ani jednego punktu i w tabeli II grupy spadkowej zajmuje przedostatnie miejsce.

W ostatnich spotkaniach krzepiczanie mieli wszystko w swoich rękach i można powiedzieć, że zwycięstwa wypuszczali z rąk na własne życzenie. O ile porażkę z Płomieniem Kuźnica Marianowa (0:2), można było wkalkulować, o tyle straty punktów w spotkaniu w Kamieńskich Młynach (3:2) oraz na własnym terenie z Czarnymi Starcza (2:4) bardzo bolą.

W obu meczach Liswarta miała wszystko we własnych rękach, aby zgarnąć komplety punktów. W spotkaniu z Płomieniem krzepiczanie całkowicie zdominowali rywala w pierwszych 45 minutach i na schodzili z prowadzeniem po ramce Kacpra Nagłowskiego, chociaż , gdyby wynik do przerwy brzmiał 3:0, gospodarze nie mogliby mieć pretensji. Pierwsze minuty po przerwie wyglądały w wykonaniu Liswarty korzystnie, ale czym dłużej trwał mecz, miejscowi coraz bardziej dochodzili do głosu. Około 80 minuty gry doprowadzili do wyrównania, ale minutę później Liswarta odpowiedziała golem Rafała Kasprzaka. Gola dla Liswarty na 3:1 strzelił jeszcze Kacper Nagłowski, ale w tej sytuacji sędzia dopatrzył się pozycji spalonej strzelca. Gdy mecz dobiegał końca Płomień zadał dwa ciosy (92 i 93 minuta) i tym samym zgarnął cenne trzy punkty.

W spotkaniu z Czarnymi Starcza sytuacja niestety się powtórzyła, Liswarta rozegrała dobre 60 minut, a później zgasła „w oczach”. Do przerwy Liswarta miała kilka dogodnych sytuacji, a na prowadzenie krzepiczan wyprowadził strzałem z rzutu wolnego Łukasz Kajkowski. Początek drugiej części gry Liswarta zaczęła od mocnego akcentu i po strzale Mateusza Spaczyńskiego z rzutu wolnego wyszła na dwubramkowe prowadzenie. W dalszej części sytuacje 100% mnożyły się dla gospodarzy, ale z trzech takich pojedynków konto bramkowe się nie powiększyło. Czarnym sygnał do ataku dał gol strzelony z wyraźnej pozycji spalonej. Goście poszli za ciosem i zdobyli jeszcze kolejne trzy gole ostatecznie zwyciężając 4:2.

Przykre jest to, ale trzeba jasno stwierdzić, że oba spotkania Liswarta przegrała nie umiejętnościami, a brakami w przygotowaniu motorycznym. Przysłowie „jak trenujesz, tak grasz” całkowicie odzwierciedla przyczynę porażek w obu spotkaniach…