10.10.2017 Długo wyczekiwane wyjazdowe zwycięstwo!

W ostatniej kolejce częstochowskiej A klasy Liswarta Krzepice udała się na spotkanie z Maratonem do Waleńczowa. Już przed pierwszym gwizdkiem sędziego trener Szczęsny miał twardy orzech do zgryzienia, gdyż w piątek boisko przed zakończeniem treningu opuścił Grzegorz Noga, a jego uraz okazał się na tyle poważny, że jeden z czołowych zawodników krzepiczan nie mógł pomóc drużynie w zmaganiach z beniaminkiem. Zabrakło również z powodów osobistych Jakuba Mikołajczyka, który do tej pory wszystkie spotkania rozpoczynał od pierwszej minuty i na swoim koncie zapisał już kilka asyst. Miłosz Szczepański, narzeka na bóle mięśniowe i także nie był w pełni sił. „Strat” w ludziach jest oczywiście więcej i aktualnie kadra krzepiczan jest mocno ograniczona.

Liswarta choć była zdecydowanym faworytem spotkania nie mogła pochwalić się w ostatnim czasie korzystnymi wynikami na boiskach rywala, dlatego obaw w szeregach gości nie brakowało.

Od pierwszego gwizdka to LISWARTA była stroną dominującą. Kontrolowała spotkanie, ale nie miała łatwości w tworzeniu sytuacji. Wreszcie po akcji prawą stroną i dośrodkowaniu w pole karne Mateusza Mońki błąd bramkarz i defensywy miejscowych wykorzystał Mateusz Spaczyński, który strzałem z około 8 metra otworzył wynik spotkania.

Mimo kilku okazji LISWARTA nie podwyższyła prowadzenia do przerwy, a gospodarze nie odgrażali się na tyle, aby zagrozić bramce Wojciecha Pietrzaka.

Po wznowieniu gry gospodarze odważniej ruszyli do przodu, wyżej zaatakowali przyjezdnych i stworzyli jedną dogodną okazję, kiedy to były zawodnik LISWARTA Mateusz Sośniak próbował w sytuacji sam na sam pokonać golkipera gości, ale Wojtek wyczuł jego intencje i wynik się nie zmienił.

Po tym zagrożeniu LISWARTA się przebudziła i chwilę później po akcji i strzale z okolicy pola karnego Jakuba Krakowiaka piłkę po odbiciu przez bramkarza do bramki skierował najlepszy strzelec LISWARTY w obecnych rozgrywkach Rafał Kasprzak.

Po chwili na tablicy było już 3:0, a swoim trafieniem mógł się pochwalić Kacper Nagłowski, który wykorzystał podanie aktywnego w tej części spotkania Jakuba Krakowiaka.

LISWARTA mogła podwyższyć wynik spotkania, ale to niespodziewanie gospodarze zdobyli gola. Po dośrodkowaniu w pole karne z prawej strony jeden z zawodników MARATONA precyzyjnym strzałem głową nie dał szans na skuteczną interwencję ostatniej instancji przyjezdnych tym samym zdobywając, jak się okazało honorowego gola.

W dalszej części gry w głównej roli wystąpił Kacper Nagłowski, który najpierw wykorzystał „jedenastkę” podyktowaną za faul na Mateuszu Mońce, a następnie ustalił wynik po indywidualnej akcji, kiedy to przebiegł z piłką blisko pół boiska, wykorzystał sytuację sam na sam, to była tak „truskawka” na torcie . Trener Szczęsny w ostatnich minutach spotkania postanowił zmienić bohatera Liswarty, a temu tłumy kibiców zgotowały owację na stojąco, do której dołączyli się nawet miejscowi!!! Po meczu Kacper zgodnie ze zwyczajem mógł zabrać piłkę za ustrzelonego hat tricka, ale jak sam przyznał w wywiadzie przed kamerami nie zrobił tego choć powodów swojej niezrozumiałej decyzji postanowił nie komentować!!!

LISWARTA wreszcie odniosła zwycięstwo na terenie rywala. Pewne zwycięstwo jednak było bardziej obowiązkiem niż wielkim wydarzeniem, chociaż trzeba przyznać, że MARATON do straty drugiego gola prezentował się bardzo przyzwoicie, ale drużyna z Waleńczowa musi poczekać na pierwsze punkty w A klasie przynajmniej do następnej kolejki.  

MARATON Waleńczów 1:5 LISWARTA Krzepice

Skład LISWARTY

Wojciech Pietrzak – Paweł Buła, Łukasz Kajkowski, Łukasz Kilan, Karol Hernacki – Jakub Krakowiak, Kacper Nagłowski (Miłosz Szczepański), Mateusz Spaczyński, Mateusz Mońka – Tobiasz Kierat (Maciej Pilśniak), Rafał Kasprzak

Trener: Stanisław Szczęsny

Kierownik drużyny: Paweł Majchrzak